wtorek, 21 kwietnia 2026

Uderz w stół ...

Polacy to nekrofile" - chamskie komentarze Ukraińców na temat odnalezienia kolejnych szczątków Polaków zamordowanych przez OUN-UPA - źródło: http://censor.net Komentarze z najwyższą ilością polubień: 1. "Odnaleziono Ukraińców, których zamordowali Polacy?" 2. "Nekrofile dobrze się bawią" 3. "Gdyby Polacy przejmowali się ofiarami pacyfikacji w Galicji, to ten komentarz wyglądałby nieco inaczej, ale autor ma 100% racji, bo kiedy Polacy szukają drzazgi w ukraińskim oku, a na belkę we własnym nie zwracają uwagi, to są nie tylko nekrofilami, ale nekrofilskimi idiotami." Dla przypomnienia. Ofiar pacyfikacji w Małopolsce Wschodniej było około 13 i należały one do terrorystycznej organizacji OUN, której terroryzm doprowadził do rozpoczęcia półtoramiesięcznej polskiej operacji antyterrorystycznej. Dla porównania, podczas ukraińskiej ATO na Donbasie (2014-2022) zginęło około 15 tysięcy osób. Jeszcze ciekawy komentarz: "Pszeki (obraźliwe określenie Polaków w byłych republikach ZSRR), gdyby wykopali szczątki neandertalczyków, to też pierd.liliby, że to ofiary rzezi wołyńskiej".
I jeszcze jeden: "Powiem wam tak... ci Polacy, którzy zaśmiecili sobie mózgi moskiewską ideologią i nie chcą dostrzec, że tragedia wołyńska dotyczyła całej Ukrainy i samych Ukraińców, zwłaszcza że zrobili to zamaskowani NKWD-owcy... ci Polacy to ludzie Moskwy, z jakiegoś powodu każde państwo zarzuca nam, Ukraińcom, co popadnie. I nikt się nie spieszy, żeby przyznać się do tych samych mordów i Hołodomoru, ludobójstwa na Ukraińcach, bo wszyscy potrzebują naszego chleba i naszej Ziemi..." - albo wierzycie w bajkę, że rzeź wołyńska to moskiewska prowokacja, przeprowadzona przez NKWD, albo jesteście agentami Moskwy. Krótka piłka, prawda? Wiele lat zamykaliśmy oczy na banderyzację Ukrainy oraz na propagowanie kłamstw na temat rzezi wołyńskiej. Wiele lat nie chcieliśmy wierzyć w to, że Ukraińcy mogą mieć tak antypolskie i ludobójcze poglądy. Mieliśmy wiele szans, żeby coś z tym zrobić, ale z żadnej z nich nie zechcieliśmy skorzystać. Teraz będziemy zbierać plony złych decyzji i bezkrytycznie proukraińskiej polityki wszystkich naszych rządów w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Źródło komentarzy: https://censor.net/ua.

wtorek, 7 kwietnia 2026

Chudy i inni, czyli o tym jak zaporę w Solinie budowano.

Mało kto wie, że w trakcie budowy zapory w Solinie powstał także film fabularny „Chudy i inni” (1966) w reżyserii Henryka Kluby. To wyjątkowa produkcja, bo była realizowana bezpośrednio na placu budowy zapory i mostu na Sanie – w samym środku wielkiej inwestycji w sercu dzikich Bieszczad . Film opowiada historię ludzi pracujących przy tej ogromnej budowie – ich codzienności, relacji i wyzwań. Wystąpili w nim m.in.: Wiesław Gołas, Marian Kociniak, Franciszek Pieczka , Ryszard Filipski , Mieczysław Stoor i inni. Dzięki temu obrazowi możemy zobaczyć Solinę nie jako gotową atrakcję turystyczną, ale jako żyjący plac budowy – z betonem, maszynami i ludźmi, którzy tworzyli to miejsce od podstaw. Dziś dodatkowo, dzięki archiwalnym zdjęciom z Fototeki i Narodowego Archiwum Cyfrowego (NAC) – oraz ich pokolorowaniu – możemy jeszcze lepiej wyobrazić sobie tamte czasy. To już nie tylko historia w czerni i bieli, ale niemal realny obraz tego, jak wyglądała budowa jednej z największych inwestycji w Polsce. To pokazuje jedno – Solina to nie tylko piękne widoki. To historia ludzi, wysiłku i ogromnej pracy całego pokolenia. Ludzi ciężko pracujących na placu największej budowy tamtego czasu. Będąc w Solinie pomyślmy że wielka , imponujaca zapora nie powstała sama. Zbudowali ją ludzie ,których przedstawiają bohaterowie filmu Henryka Kluby.

wtorek, 31 marca 2026

Modlitwa do Nieobecnej.

„Jeszcze tu jesteś” Zostawiłaś kubek na stole, jakbyś miała wrócić za chwilę. Twoja kawa dawno wystygła. Twoja bluza wisi na wieszaku , pachnie Tobą albo już tylko pamięcią. Przytulam ją czasem w ciszy, bo to jedyne, co jeszcze nie odeszło ze mną. Mówili: „czas leczy rany”, ale czas tylko uczy oddychać bez powietrza. Uczy, jak wstawać rano bez sensu i jak udawać, że dusza nie pęka. Najgorzej jest wieczorem, bo wtedy wszystko wraca. Twoje „dobranoc”, Twój śmiech, to, jak Nasz świat miał wtedy jeszcze znaczenie. I wiesz… ja dalej mówię do Ciebie. Codziennie . W pustym pokoju. Jakbyś miała odpowiedzieć, jakbyś nie odeszła naprawdę. A najbardziej boli to, że świat się nie zatrzymał.Wszystko jest tak jak było. Ludzie nadal się śmieją, żyją, jakby nic się nie wydarzyło. Tylko ja stoję w miejscu, z sercem, które nie wie, jak przestać kochać Kogoś, Kogo już nie ma...

Armia czy bandy rezunów ?

UPA NIE BYŁA ARMIĄ, TO BYŁA BANDA MORDUJĄCA BEZBRONNE OFIARY, W TYM TAKŻE UKRAIŃCÓW – UPA TO TERMIN PROPAGANDOWY Armia to: 1. «siły zbrojne państwa; też: lądowe siły zbrojne» 2. «największa operacyjna jednostka wojskowa» 3. «część sił zbrojnych przebywających na obszarze działań wojennych» 4. «wielka liczba ludzi» Bojówki UPA nie brały udziału w żadnych walkach frontowych, nie staczały żadnych bitew, walk czy starć zbrojnych z okupantem, ograniczały się przede wszystkim do mordowania i grabienia bezbronnej polskiej ludności kresowej na zapleczu frontowym. Ukraiński historyk Witalij Masłowśkij twierdził, że tak zwana Ukraińska Powstańcza Armia nie była ani „ukraińską” ani „powstańczą” i ani „armią”. Nie była ukraińską, ponieważ jej członkowie stanowili ułamek jednego procenta całego narodu ukraińskiego, byli jego marginesem i wyrzutkiem. Nie była też powstańczą, bo jej członkowie jawnie współpracowali z Niemcami realizując ich interesy oraz byli przez nich uzbrajani i szkoleni. Nie było armią, ponieważ składała się z 25000-30000 „rizunów”, którzy w okrutny sposób wymordowali ludność polską. To były bandy, które nie posiadały żadnego odcinka frontowego. Były wspierane przez hitlerowców w walce z sowiecko-ukraińskimi oraz polskimi oddziałami partyzanckimi oraz wspierającą ich bezbronną ludnością cywilną. UPA była narzędziem niemieckim.
Ryszard Torzecki (badacz o nastawieniu proukraińskim) pisał o UPA, że nie określiła się jako ruch oporu przeciwko hitlerowcom. Jeszcze w 1943 roku Niemcy wzywali UPA do zaprzestania walki z Polakami ze względu na zanarchizowanie zaplecza frontu wschodniego. Hitlerowcy współpracowali z UPA ustanawiając łączników oraz hasła werbalno-wizualne. Niemcy zmuszeni do opuszczenia terytorium Małopolski Wschodniej i Wołynia II RP pod naporem frontu wschodniego, pozostawili UPA zapasy broni, amunicji, sprzęt łącznościowy. OUN-UPA zobowiązała się do prowadzenia sabotażu, działalności wywiadowczej, dezorganizacji zaopatrzenia i normalnego toku życia na tyłach frontu. Wiktor Poliszczuk, który powinien być bohaterem Ukrainy, wykazał zbrodniczość OUN oraz UPA oraz groźbę odrodzenia się ukraińskiego nacjonalizmu jako swoistej formy nazizmu i faszyzmu. Jego słowa się spełniły. Na Ukrainie odrodził się nacjonalizm.
Inny wybitny naukowiec prof. dr hab. Edward Prus w swojej książce pt. „UPA-armia powstańcza czy kurenie rizunów?” dowiódł, że UPA była organizacją przestępczą. Autor napisał:” aby po latach współpracy z Niemcami i przygotowań społeczeństwa do tej współpracy, banderowcy zaczęli głosić coś wręcz szatańskiego:”. W taki sposób wytworzyli antypolski klimat i przygotowali ciemnego wołyńskiego chłopa do dzieła „ rizuństwa”. Członkowie UPA udawali często sowieckich partyzantów, gdy dopuszczali się morderczo-rabunkowych napadów na ludność polską. Po wkroczeniu Armii Czerwonej przebierali się w mundury czerwonoarmistów mordując podstępnie kresowych Polaków. Słyszę dzisiaj od Ukraińców: to nie myśmy mordowali. To Ruscy. I mówią to starzy ludzie, świadkowie tych okrutnych czasów, żrąc polski chleb. Młodzi myślą tak samo, bo już w przedszkolu wpaja im się takie treści.
Terroryści OUN-UPA w latach 1943-1945 również aktywnie współdziałali z ukraińskimi esesowcami z 14. SS Schützen Division Galizien w popełnieniu zbrodni ludobójstwa. Wspólnie przeprowadzili eksterminację ludności polskiej w wytypowanych przez terrorystów OUN-UPA polskich wsiach pod różnymi pretekstami, np. ukrywania Żydów czy sowieckich partyzantów. Tuż przed zbliżającym się frontem wschodnim ukraińscy żołnierze z SS- Galizien w miejscach postoju, wspólnie z terrorystami OUN-UPA podstępnie zatrzymywali młodzież polską i dorosłych mężczyzn np. w celu przyfrontowych robót ziemnych, a potem ich rozstrzeliwali. W ten sposób pozbawili możliwości naboru Polaków do walk frontowych w szeregach Ludowego Wojska Polskiego przeciwko III Rzeszy Niemieckiej, a także w szeregach samoobrony. Terroryści z OUN-UPA chorzy byli na nienawiść do wszystkiego co polskie. Oni nie walczyli o „samostyjną” Ukrainę po rycersku, to były kurenie rizunów, to nie była armia. Żołnierz nie uznaje za przeciwnika i nie walczy z kobietami i dziećmi, nie bierze za cel bezbronnych jeńców, nie podejmuje akcji bojowych, które stawiałaby pod znakiem zapytania jego moralność. Eksterminacja ludności cywilnej, od noworodka po starca, służąca określeniu kształtu etnicznego państwa i granic jego terytorium w żaden sposób nie przystaje do etosu żołnierza. Upowcy byli zwykłymi bandytami. NALEŻY PAMIĘTAĆ O BARDZO ISTOTNEJ RZECZY: DZIĘKI WARUNKOM PANUJĄCYM W II RP WYRÓSŁ OLIMP UKRAIŃSKIEGO SKRAJNEGO NACJONALIZMU- SZOWINIZMU W MAŁOPOLSCE WSCHODNIEJ I NA WOŁYNIU. NATOMIAST W UKRAIŃSKIEJ SOCJALISTYCZNEJ REPUBLICE RADZIECKIEJ TAKICH WARUNKÓW TYM BANDYTOM NIE STWORZONO. Tekst za p. Danutą Wojciechowską.

środa, 25 marca 2026

60 minut na godzinę- dowcip dla ludzi myślących.

60 minut na godzinę (Sześćdziesiąt minut na godzinę),to audycja satyryczna emitowana w radiowej Trójce w latach 1974-1981 (dokładnie do 13 grudnia 1981). Kiedy to w stanie wojennym audycja została zdjęta z anteny i nigdy już na nią nie wróciła , głównie za sprawą niejakiego Andrzeja T. -późniejszej gwiazdy tv. Panoramy.
Początkowo audycję emitowano w poniedziałki o 20:00, potem w soboty, a wreszcie w niedzielne poranki (w godz. 10.00 - 11.00, powtórki w poniedziałki w godz. 20.00 - 21.00). Część materiałów prezentowana była potem w audycji Powtórka z rozrywki. Inicjatorem audycji był Marcin Wolski, współpracujący m.in. z Andrzejem Zaorskim i Krzysztofem Materną. Wkrótce, za namową Wolskiego, do grona autorów dołączył Jacek Fedorowicz, stając się od razu jej główną postacią; po pewnym czasie z grona autorów odszedł Materna. Marcin Wolski
nazyw
any był nadredaktorem Magazynu. W roku 1976 zmieniono czołówkę, a nadredaktor mianował się arcydyrektorem. Audycję reżyserował Andrzej Pruski. W audycji prezentowano "felietony, słuchowiska, piosenki, wiersze, rysunki i tak dalej" (cytat z pierwotnej czołówki) przeplatane w co drugim magazynie przygodami członków redakcji (w role ich wszystkich wcielał się Jacek Fedorowicz), a w co drugim przygodami "piratów" (których role odgrywali Andrzej Zaorski i Marian Kociniak). Jacek Fedorowicz stworzył tu w sumie kilkanaście postaci, m.in. Kolegi Kierownika, Kolegi Kuchmistrza, Kolegi Spikera, Kolegi Tłumacza, Kolegi Sprawozdawcy, Pana Kazia, Kolegi Inteligenta, Koleżanki Małżonki, Kolegi Panicza. W przygodach piratów występowali także (w różnych odcinkach) m.in. Danuta Rinn (Ceśka), Ewa Złotowska (córka piratów, Cewka), Janusz Gajos (Hetmanek), Krzysztof Kowalewski (pan Krzych). W audycji można było usłyszeć m.in. następujące "kolumny": Rycerze (tekst Andrzej Waligórski, występowali artyści kabaretu Elita, m.in. Andrzej Waligórski (Zagłoba), Leszek Niedzielski (Wołodyjowski), Jan Kaczmarek (Kmicic/Azja Tuhaj-bejowicz), Ewa Szumańska (Oleńka/Basieńka), Jerzy Skoczylas (Soroka/Luśnia) Włodzimierz Plaskota (hetman), Jerzy Dębski (Skrzetuski/Muszalski)); Para-męt pikczers czyli kulisy srebrnego ekranu (tekst Andrzej Zaorski, występowali Andrzej Zaorski i Marian Kociniak); monologi Jana Kaczmarka; wiersze Andrzeja Waligórskiego (w autorskim wykonaniu); monologi Krzysztofa Jaroszyńskiego (Dziennik trenera, Krótki kurs praktycznego języka, Poradnik pedagoga z placówki pozaszkolnej); dialogi Z pamiętnika młodej lekarki (tekst Ewa Szumańska, występowali Ewa Szumańska i Jan Kaczmarek); Rossmówki (tekst Tadeusz Ross, występował Tadeusz Ross z Bohdanem Łazuką, a następnie z Piotrem Fronczewskim); słuchowiska Marcina Wolskiego - niektóre z nich były serialami, a największą popularność zdobył niewątpliwie Matriarchat który doczekał się dwóch kontynuacji - główne role grali w nim Jan Kobuszewski (Fil), Witold Dębicki (Ted), Joanna Sobieska (Małgosia), Tadeusz Włudarski (narrator - "nasz ulubiony ciąg dalszy"), Jan Kociniak (Ludwik - od drugiej serii) - inne znane seriale Wolskiego to Numer, Świnka i Enklawa, ponadto luźny cykl Antybaśnie; Centralna Kuźnia Młodych – CKM (tekst: M. Wolski i A. Zaorski, grali m.in. Andrzej Zaorski (wizytator Bronisław Beton-Baton), Marian Kociniak (kolega Kociemniak), Andrzej Fedorowicz (magister docent Buldog inżynier), Marian Opania (kolega Opinia), Krzysztof Kowalewski; Zapiski kłusownika (tekst: M. Wolski i A. Zaorski pod pseudonimem Marcin Jędras, grali Jan Kobuszewski i Andrzej Zaorski); Saga rodu Kowalskich (tekst: M. Wolski, grali m.in. A. Zaorski, A. Fedorowicz, M. Kociniak, K. Kowalewski) opowiadane rysunki (Szymon Kobyliński), monologi, w których występował w różnych rolach Jacek Fedorowicz (Pyszny posiłek na falach eteru, Kącik ogrodniczy, Kącik mody męskiej - Kuchmistrz, Kodeks honorowy, Porady sercowe - Kierownik) oraz dialogi (Gry i zabawy towarzyskie, Kronika kulturalna); Uniwermagiel; słuchowiska Marii Czubaszek; Pamiętnik znaleziony w taczce; Dyrekcja cyrku w budowie (tytuł nawiązywał do partyjnego hasła budowy drugiej Polski). Całość przeplatana była piosenkami, które często stawały się przebojami (Ragazza da Provincia Jacka Zwoźniaka, Czego się boisz głupia, Los Andes Cordillera Jana Kaczmarka i inne piosenki kabaretu Elita). Po zawieszeniu audycji część wykonawców kontynuowała występy w postaci spektaklu estradowego pod szyldem "1000 metrów na kilometr". Obecnie za pewnego rodzaju kontynuację audycji można uważać ZSYP, emitowany w I programie Polskiego Radia. Niektóre teksty magazynu zostały opublikowane w postaci książkowej (Wybór i redakcja Marcin Wolski, Wydawnictwo RTV, 1980 r., il. Jerzy Flisak). W formie książkowej M. Wolski opublikował też liczne ze swoich słuchowisk, jako powieści lub opowiadania. W 2003 r. Polskie Radio wydało kilka płyt CD z największymi hitami audycji .Piszący te słowa jest ciągle fanem i słuchaczem ,,60 tki'', wciąż śmieszą mnie skecze i słuchowiska ,prezentowane na łamach audycji. I tak już chyba pozostanie...

środa, 4 marca 2026

List z Chochłowa.

Podczas usuwania rozłożystego orzecha, w jego korzeniach została znaleziona tuba z dokumentami. W tubie znaleziono, dokumenty, paszporty i mapy zapisane w języku ukraińskim i niemieckim. MORDOWAĆ KOBIETY I DZIECI... ZABIJAĆ POLSKIE DZIECI I MAŁŻONKÓW... Takie ROZKAZY OUN zostały znalezione w metalowej tubie w Chochłowie /gm. Dołhobyczów/ w lipcu 2016 roku.
Publikuję list zza grobu żołnierza służby zasadniczej Wojska Polskiego Stanisława (nazwisko nieznane) napisany 27.04.1946 r. Został znaleziony w archiwum Jarosława Starucha "Stiaha" szefa UPA na tzw. ,,Zakerzoński Kraj., a to oznacza, że Stanisław również został zamordowany przez banderowców, zanim zdążył wysłać list. Oto fragment tego listu: LUDZIE NA TYCH KRESACH ŻYJĄCY SĄ ŹLI, TO SĄ BARBARZYŃCY NIE WARCI TEGO ŻYCIA. TE CHATY POD SŁOMĄ, ZA KTÓRYMI TAK TĘSKNISZ, ILEŻ TO KRYJĄ W SOBIE STRASZNYCH TAJEMNIC, MORDERCZYCH CZYNÓW I PODSTĘPNYCH ZAMIARÓW!... DRESZCZE CZŁOWIEKA PRZEJMUJĄ NA SAMĄ MYŚL, ŻE COŚ PODOBNEGO DZIAĆ SIĘ MOŻE, ŻE LUDZIE SĄ ZDOLNI DO TAK STRASZNYCH CZYNÓW. OSTATNIO WIDZIAŁEM MOC FAKTÓW, KTÓRE ŚWIADCZĄ, ŻE LUDZIE100 % SĄ GORSZYMI OD ZWIERZĄT. W WARĘŻU NA WIELKANOC WYDOBYTO SPOD TAKIEJ CHATY O SŁOMIANYM DACHU PIĘĆ TRUPÓW (POLAKÓW) Z POWYRYWANYMI JĘZYKAMI, WYKŁUTYMI OCZAMI I KOŁKAMI POWBIJANYMI W CIAŁO. WCZORAJ ZNOWU NA CMENTARZU W JEDNYM DOLE (GROBIE) ZNALEZIONO SIEDEM CIAŁ LUDZKICH W PODOBNY SPOSÓB SKATOWANYCH PRZEZ UKR. BANDYTÓW ROK TEMU.

czwartek, 19 lutego 2026

Ongiś... O Pani Władzi słów kilka. / tekst własny/

Była w Kryłowie ongiś biblioteka . Znajdowała się w budynku byłego urzędu Gromadzkiej Rady Narodowej , bo tak kiedyś nazywała się gmina. W latach 60-tych 70-tych i 80-tych pracowała w niej Pani Władysława Janusz, nazywana w środowisku Panią Władzią. Niniejszy tekst Jej właśnie poświęcam. Wchodzacego do biblioteki witał zapach książek /tak, tak, książki też pachną/ ,oraz aromat kawy. Pani Władzia zawsze zatopiona w lekturze,wydawałoby się że ledwie zainteresowana czytelnikiem. Nic bardziej mylnego, zawsze potrafiła pomóc niezdecydowanym, zaproponować , czy wręcz zareklamować jakieś nowości. Sam, będąc częstym gościem w bibliotece, korzystałem niejednokrotnie z rad doświadczonej bibliotekarki.Do tej pory wydaje mi się że p. Władzia przeczytała wszystkie, znajdujace się w bibliotece książki. Kolorowy świat przygód Tomka Wilimowskiego z z serii Alfreda Szklarskiego, kowbojów z książek W. Wernica, K. Maya, muszkieterów z pow. A. Dumasa , czy Indian i traperów z powieści J.F. Coopera, nagle stał się bliski młodemu człowiekowi , pasącemu krowy na nadbużańskich łąkach. Dziatwa przedszkolna chodziła na słynne ,,bajki'' ,czyli po prostu przeźrocza , wyświetlane w bibliotece w czwartkowe wieczory.Biblioteka pod zarządem p. Władysławy, to była prawdziwa instytucja. Czytelników uczono szacunku dla książki. Zdarzało się że p. Władzia w ostrych słowach rugała niesfornych czytelników , przynoszacych książki z poplamioną okładką lub rozdartą stroną. Bohaterka niniejszego tekstu była bardzo aktywna społecznie. Zorganizowała z gronem podobnych aktywistów : p, Kazimierzem Parnickim, p. Marianem Januszem, p. Bolesławem Krauzem , p. Czesławem Januszem oraz innymi mieszkańcami Kryłowa, słynne i długo wspominane DNI KRYŁOWA w 1974 r. Ja zaś , za namową p .Władzi wziąłem udział w konkursach czytelniczych o tematyce historycznej w Zamościu.<>
Dopiero epoka tv, video i internetu przygasiła moje zainteresowania czytelnicze.
Pani Władysława Janusz po przejściu na zasłużona emeryturę ,nie doczekała się uznania za wieloletnią pracę ,jaką wykonała na niwie edukacji czytelniczej i poznawczej społeczeństwa Kryłowa i okolic. A szkoda ... Schyłku życia doczekała zamieszkując w skromnym domku przy ul. Nadbużnej. Trochę żal że nikt nie zdobył się na wykorzystanie Jej ogromnej wiedzy i fenomenalnej wręcz pamięci o historii Kryłowa i jego mieszkańców. Pani Władzia /bo tak się zawsze do NIEJ zwracałem/,była Osobą wyjątkową i taką pozostanie na zawsze w mojej pamięci. PANI WŁADYSŁAWIE JANUSZ poświęcam.

Uderz w stół ...

Polacy to nekrofile" - chamskie komentarze Ukraińców na temat odnalezienia kolejnych szczątków Polaków zamordowanych przez OUN-UPA - źr...