niedziela, 8 lutego 2026

Za chodzenie po ukraińskiej ziemi...

7 lutego 1945 r., oddział UPA Petra Chamczuka "Bystrego" zajął Zalesie Koropieckie, wieś położoną w dawnym powiecie buczackim województwa tarnopolskiego. Tego dnia Ukraińcy, powracający do swojej bazy z pogromu ludności polskiej w Baryszu, zatrzymali się we wsi Zalesie, gdzie zaczęli gromadzić schwytanych w okolicach Polaków. Grupę polskich kobiet z dziećmi zamknięto w jednym z domów i poddano przesłuchaniu połączonemu z biciem, w celu wydobycia informacji o samoobronie w Puźnikach, odległych o 4 km. Po przesłuchaniu uwięzionych zastrzelono bądź zarąbano siekierami. Większość Polaków Ukraińcy zgromadzili w dużej, pustej suszarni tytoniu, powiązali im sznurkami i drutami ręce, suszarnię zamknęli, oblali benzyną lub naftą i podpalili. Spalono także 11 domów. Władysławie Jasińskiej założono na szyję pętlę i ciągnięto ją po ziemi aż skonała. W okrutny sposób zginęło około 70 osób. Ukrainiec, Sławomir Danielewicz, właściciel młyna, został kilka dni później zamordowany przez Ukraińców za odmowę wykonania rozkazu UPA - zabicia swojej matki, która była Polką. Większość ofiar została pochowana w zbiorowej mogile na cmentarzu w Zalesiu, pozostałych rodziny pogrzebały w indywidualnych grobach. Jeden z wydanych tutaj "wyroków" ukraińskiego "Trybunału" brzmiał: "Józef Tyc, lat 40, żonaty, troje dzieci. Za chodzenie po ukraińskiej ziemi, jedna godzina chłosty przez dwóch „striłców”, po chłoście spalenie żywcem". ----------------- Wspomnienie Franciszka Markowskiego, ocalałego mimo otrzymania od ukraińskich rezunów wyroku śmierci: "[...] Wszyscy spłonęli żywcem, w większości były to kobiety i dzieci. Jeden z wydanych tutaj „wyroków” ukraińskiego „Trybunału”, czyli sądu OUN brzmiał: ". Dalszą relację pana Franciszka spisał Mieczysław Biernacki: "Wyprowadzający na rozstrzelanie banderowiec, znający bardzo dobrze Fr. Markowskiego, powiedział do niego: . Oddał trzy strzały w górę i odszedł. Fr. Markowski po chłoście półprzytomny doczołgał się do domu znajomego, który ukrył go u siebie do rana, a rankiem położył go na furmankę, przykrył go słomą, zaciął konie batem, które wróciły z pobitym do Puźnik, dzięki temu ocalał od śmierci". Wspomnienie ocalałej Danuty Ławruszczak, która była w grupie Polaków, zgromadzonych koło młyna: "Dookoła tej grupy stało wielu uzbrojonych banderowców. Sławek Danielewicz, Ukrainiec, właściciel młyna, zwrócił się z prośbą do banderowców, by mnie puścili, że ja jestem prawie dzieckiem. Ci jednak uśmiechali się, nie odpowiadając na jego prośby. Przesłuchiwano mnie i bito, po czym usiłowano zastrzelić. Przytomność odzyskałam o świcie i widziałam obok mnie leżącą martwą babcię Borkowską i małą Stasię Jarzycką. Wtedy do izby wszedł stary Ukrainiec, znajomy mego ojca. Kiedy to zobaczył, zaczął płakać i kląć na banderowców. Zwrócił się do mnie, abym poszła razem z nim, to on mnie ukryje. Bardzo się wtedy bałam. Nie bardzo mu wierzyłam. Podniósł mnie i kiedy stanęłam, poczułam się pewniej, mogłam iść o własnych siłach". Notatka naczelnika milicji w Koropcu z 9 marca 1951 r. w sprawie aktów terroru UPA w 1945 r.: "7 lutego 1945 roku banda UPA „Bystrego” wkroczyła na terytorium rejonu koropieckiego od strony rejonu buczackiego obwodu tarnopolskiego. Okrążyła wieś Zalesie, nie wypuszczając nikogo ze wsi do późnego wieczora. Następnie w wymienionej wsi banda dokonała pogromu cywilnej ludności polskiej i ukraińskiej. Spaliła 11 domów mieszkających tam ludzi i w bestialski sposób zamordowała 37 cywilnych obywateli. W czasie pogromu bandyci spędzili miejscową ludność do jednego z domów, okrutnie torturowali, po czym mordowali zarówno dorosłych, jak i dzieci. Następnie złożyli zabitych w jednym miejscu, oblali naftą i podpalili. Niektórzy mieszkańcy byli wrzucani do ognia żywcem. Opuszczając wieś, banda zabrała ze sobą kierownika młyna Danilewicza, którego, podczas pościgu za bandą, znaleziono zamordowanego na drodze koło wsi Złota Lipa [?] rejonu tłumackiego obwodu stanisławowskiego. W wyniku dokonanej przez bandytów we wsi Zalesie masakry zamordowano 37 osób cywilnych: Polaków – 22 osoby, Ukraińców – 15. Wśród zabitych są: SOBKIW Anna c. Stefana SOBKIW Włodzimierz s. Franka SOBKIW Stefan s. Franka SOBKIW Jan s. Michała SOBKIW Katarzyna c. Józefa SOBKIW Włodzimierz s. Michała IWAT’ Anna IWAT’ Ewa BASZCZIJ Katarzyna c. Michała BASZCZIJ Maria c. Michała BASZCZIJ Anastazja c. Teodora BASZCZIJ Michalina c. Szymona BASZCZIJ Anna c. Stacha RACZKOWSKA Teodora JANOCHA Jan s. Stefana JANOCHA Katarzyna JANOCHA Ksenia JAROSZ Paweł s. Jana JAROSZ Paulina c. Onufrego KROCZEK Józef BIŁYK Joanna c. Bazylego SKIBA Michał s. Antoniego SKIBA Anna c. Stacha SKIBA Maria c. Michała SKIBA Włodzimierz s. Michała BARSZCZYCHOWSKI Antoni s. Józefa ŁOPIAK Katarzyna c. Bazylego ŁOPIAK Anna c. Michała ŁOPIAK Stach s. Michała KRAWIECKA Franka c. Franciszka KRAWIECKA Kazimiera c. Franciszka KRAWIECKI Adolf s. Franciszka HANUSZEWSKA Milina DANILEWICZ Jarosław s. Piotra SOBKIW Katarzyna KRAMARCZUK Elżbieta. Nocą z 13 na 14 lutego o godzinie 4 rano od strony wsi Zalesie banda UPA okrążyła wieś Puźniki rejonu koropieckiego obwodu tarnopolskiego i zaczęła podpalać domy mieszkalne oraz zabudowania gospodarskie. Mieszkańcy wsi, ratując się przed ogniem, wybiegali z płonących domów i natychmiast byli z bliskiej odległości rozstrzeliwani przez bandytów. Banda UPA spaliła we wsi Puźniki 172 domy mieszkalne i w bestialski sposób zamordowała 82 osoby cywilne. Podczas pożaru spaliły się 63 sztuki bydła rogatego. W pierwszej połowie lutego 1945 roku banda UPA we wsi Niskołazy rejonu koropieckiego spaliła około 80 domów i zamordowała 23 mieszkańców narodowości polskiej.
Na zdj. pomordowani Polacy, ofiary UPA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za chodzenie po ukraińskiej ziemi...

7 lutego 1945 r., oddział UPA Petra Chamczuka "Bystrego" zajął Zalesie Koropieckie, wieś położoną w dawnym powiecie buczackim woje...