środa, 9 kwietnia 2025

Chłopski Bohater.

NIE TYLKO ZENON JACHYMEK JEST OBIEKTEM ATAKU ZE STRONY NEOBANDEROWCÓW. JEST NIM TAKŻE MAJOR STANISŁAW „RYŚ” BASAJ. TEN BOHATER MA SYMBOLICZNĄ MOGIŁĘ W SANDOMIERZU NA CMENTARZU KRUKOWSKIM, GDZIE SPOCZYWA JEGO ŻONA. DZIĘKI GRUPIE LUDZI, OD KILKU LAT PRZYWRACANA JEST PAMIĘĆ O NIM. Był polskim partyzantem, członkiem ZWZ, a później Batalionów Chłopskich. Zorganizował i dowodził największym oddziałem BCh, który w czasie ii wojny światowej walczył zarówno z Niemcami, jak i ze zbrodniczą UPA. W chwili śmierci miał 28 lat „Ryś”, aktywnie walczący z bandami UPA i ochraniający polskie wsie, został zamordowany wraz z mieszkańcami Kryłowa i milicjantami przez bojowników UPA przebranych za sowieckich żołnierzy. Bojownicy UPA wcześniej służyli w pomocniczej policji ukraińskiej, ściśle współpracując z Niemcami. W Niedzielę Palmową 25 marca 1945 roku Ukraińcy zajęli Kryłów, zaś członkowie UPA przebrani w mundury armii sowieckiej i pozorujący eskortowanie niejakiego Pieti M. zajęli posterunek MO. Następnie wprowadzili tam „Rysia”, ujętego wcześniej w jednym z domów. Później zastrzelili 16 milicjantów oraz 28 mieszkańców Kryłowa. Według relacji świadków mjr Basaj, wcześniej pobity, został wywieziony na furmance z innymi skrępowanymi mieszkańcami wsi w nieznane miejsce. Według późniejszych doniesień miał on być przez pewien czas przetrzymywany przez członków UPA „w warunkach urągających godności ludzkiej”. Później w nieznanym miejscu (prawdopodobnie we wsi Liski Waręskie lub Uhrynów) został zamordowany – prawdopodobnie członkowie UPA zmiażdżyli jego ciało kieratem. Ogólnopolski Ruch Obywatele RP wystąpił do władz lokalnych o zmianę nazwy ulicy Stanisława Basaja „Rysia” w Hrubieszowie. Czytamy w zafałszowanym piśmie: (…) Pacyfikacjami wskazanych wsi dowodzili m.in. Stanisław Basaj „Ryś” oraz Zenon Jachymek „Wiktor”. Jako dowódcy ponoszą oni pełną odpowiedzialność za czyny podkomendnych. Z analizy źródeł i relacji wynika, iż w trakcie pacyfikacji obywateli Rzeczypospolitej Polskiej zabijano w oparciu o kryterium narodowościowe. Członkowie AK i BCh dopuszczali się zbrodni wojennych na osobach cywilnych, zbrodniczych podpaleń, gwałtów i torturowania cywilnych osób. Wobec powyższego honorowanie w przestrzeni publicznej osób ponoszących bezpośrednią odpowiedzialność za zbrodnicze czyny podkomendnych na obywatelach polskich uważamy za rzecz naruszającą normę współżycia społecznego” . „Dziennik Wschodni”, informując o tej inicjatywie Ruchu Obywatele RP, zacytował też wypowiedź dr Mariusza Zajączkowskiego( tego co podpisał II KOMUNIKAT „polsko”-ukraiński) z Instytutu Studiów Politycznych PAN: „Z jednej strony Basaj jawi się jako obrońca ludności polskiej w obliczu zagrożenia niemieckimi ekspedycjami karnymi. Z drugiej zaś to właśnie jego postepowanie wobec Ukraińców – akty bandytyzmu (napady rabunkowe) i terroryzowanie ludności cywilnej prowadziło do zaognienia stosunków z Ukraińcami i ściągało represje Niemców na miejscowych Polaków”. Już na pierwszy rzut oka nasuwa się refleksja, że Ruch Obywatele RP oraz Ihor Isajew, który rozpropagował pismo, opisują historię w oderwaniu od kontekstu historycznego. Przede wszystkim w ich opisie występują jako ofiary „ukraińska ludność cywilna” lub „obywatele Rzeczypospolitej Polskiej”. BRAKUJE TAM NATOMIAST UKRAIŃSKIEJ POWSTAŃCZEJ ARMII WRAZ Z INFORMACJĄ, ŻE TO UPA PRZYNIOSŁA NA ZAMOJSZCZYZNĘ POŻOGĘ ŚMIERCI I ZNISZCZENIA, CO – W PRZECIWIEŃSTWIE DO WOŁYNIA I MAŁOPOLSKI WSCHODNIEJ – SPOTKAŁO SIĘ TAM ZE SKUTECZNYM PRZECIWDZIAŁANIEM ZE STRONY POLSKIEJ. TO BARDZO ISTOTNA INFORMACJA, ABY KACI NIE STALI SIĘ OFIARAMI. Stanisław Basaj urodził się 24 listopada 1917 r. w Polanach (gm. Krynice) w powiecie tomaszowskim, choć przy dacie urodzin pojawia się też 4 listopada 1917 r. W 1924 r. rodzina Basajów przeniosła się do Małkowa (gm. Mircze, pow. hrubieszowski). Gdy Stanisław Basaj skończył 16 lat, wstąpił na ochotnika do wojska. W 1937 r. z powodu choroby ojca wrócił do Małkowa i zajął się pracą w gospodarstwie. W 1938 r. ożenił się z Genowefą Kołtoniuk, z którą miał dwie córki: Halinę (ur. 1940) i Kamilę (ur. 1941), przy czym starsza zmarła w 1941 r. na zapalenie płuc. Podczas kampanii wrześniowej w stopniu kaprala uczestniczył w walkach toczonych przez 2. Pułk Strzelców Konnych Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Walczył m.in. w słynnej bitwie pod Mokrą. Po klęsce wrześniowej Basaj dowodził jednym z pierwszych oddziałów partyzantki powrześniowej, który stoczył kilka potyczek z Niemcami od listopada 1939 do stycznia 1940 roku. Na początku 1940 roku wstąpił do Związku Walki Zbrojnej i stał się aktywnym organizatorem konspiracji niepodległościowej w powiecie hrubieszowskim. Wkrótce jednak przeszedł do Batalionów Chłopskich. Wiosną 1942 roku „Ryś” utworzył Oddział Specjalny BCh do obrony ludności polskiej na Zamojszczyźnie przed poborem tzw. kontyngentów oraz działaniami żandarmerii niemieckiej i licznej na tym terenie policji ukraińskiej. W drugiej połowie 1942 roku oddział ten stoczył cztery duże i zwycięskie potyczki z żandarmerią niemiecką (pod Kryłowem, Mirczem, Poturzynem i Kosmowem w powiatach hrubieszowskim i tomaszowskim). Już wtedy okupacyjne władze niemieckie wyznaczyły dużą nagrodę za schwytanie lub zabicie Basaja. 28 listopada 1942 roku rozpoczęła się na Zamojszczyźnie wielka niemiecka akcja wysiedleńcza, będąca wstępem do realizacji Generalnego Planu Wschodniego. Zamojszczyzna miała zostać oczyszczona z ludności polskiej i stać się pierwszym niemieckim obszarem osadniczym w Generalnym Gubernatorstwie. Brutalność i bestialstwo akcji wysiedleńczej nie miały precedensu w historii Europy. Niedołężnych i opornych Niemcy mordowali na miejscu. Resztę czekały obozy przesiedleńcze i koncentracyjne, w najlepszym wypadku wywóz na roboty do Rzeszy. Dzieci oddzielano od rodzin – wiele z nich trafiło do ośrodków germanizacyjnych. Na miejsce wysiedlonych Polaków sprowadzano Niemców z Rzeszy, Besarabii, Rumunii i okupowanych obszarów ZSRR. Specjalną taktykę podkomendni Heinricha Himmlera zastosowali wobec miejscowych Ukraińców, których osiedlano na obrzeżach niemieckiego pasa osiedleńczego, by chronili Niemców przed atakami polskiej konspiracji. Jako jeden z pierwszych w obronie wysiedlanej i eksterminowanej ludności polskiej Zamojszczyzny wystąpił Stanisław Basaj. Przekształcił on swój Oddział Specjalny w silny i liczny oddział partyzancki, który otrzymał nazwę 1. Batalionu BCh (wiosną 1944 roku liczył około 800 żołnierzy). 15 stycznia 1943 roku oddział Basaja stoczył w Tuchaniach pod Dubienką jedną z pierwszych walk w obronie ludności polskiej na Zamojszczyźnie. Przeciwnikami oddziału „Rysia” były żandarmeria niemiecka i policja ukraińska, którym zadał poważne straty. W ten sposób rozpoczęły się regularne walki partyzanckie, które zmusiły Niemców w połowie 1943 roku do ostatecznego zaniechania akcji wysiedleńczej na Zamojszczyźnie. Walki te nazwano później „Powstaniem Zamojskim”. W ramach „Powstania Zamojskiego” oddział Basaja toczył dalej zwycięskie boje z żandarmerią niemiecką, policją ukraińską i Kozakami w służbie niemieckiej pod Józefowem, Bokinią, Wysokim, Kryłowem i Małkowem. 15 i 17 marca 1943 roku oddział „Rysia” zlikwidował posterunki policji ukraińskiej (złożonej z nacjonalistów ukraińskich) w Modryniu i Łaskowie w powiecie hrubieszowskim. Następnego dnia partyzanci „Rysia” weszli w pierwszy kontakt bojowy z Ukraińską Powstańczą Armią. Stało się to we wsi Górka. W pościgu za uchodzącymi upowcami podkomendni „Rysia” rozbili niemiecką kolumnę samochodową i zniszczyli dwa działa. 20 marca 1943 roku 1. Batalion BCh wyparł oddział UPA ze wsi Modryń w powiecie hrubieszowskim. Upowcy przybyli tam, żeby WYMORDOWAĆ LUDNOŚĆ POLSKĄ. Natomiast 3 kwietnia 1943 roku podkomendni Basaja rozbili oddział UPA w miejscowości Prehoryłe w powiecie hrubieszowskim. Wiosną i latem 1943 roku 1. Batalion BCh toczył dalej walki z siłami niemieckimi i ukraińskimi w powiecie hrubieszowskim. To były WALKI W OBRONIE POLAKÓW. 15 sierpnia 1943 roku trzy plutony z batalionu „Rysia” stoczyły zwycięską walkę pod wsią Mieniany. Przeciwnikiem była policja ukraińska i świeżo sformowane pododdziały 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien-Hałyczyna”, czyli 1. Ukraińskiej Dywizji Waffen-SS. 15 września 1943 roku batalion „Rysia” po raz pierwszy uderzył na bazę UPA w Sahryniu. Był to atak nieudany – jedna z nielicznych przegranych walk tego batalionu. 22 października 1943 roku oddział Basaja po raz drugi URATOWAŁ PRZED ZAGŁADĄ polską wieś Górka, rozbijając tam oddział UPA, który przybył wraz z żandarmerią niemiecką w celu dokonania pacyfikacji. 29 stycznia 1944 roku dwie kompanie 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS (1. ukraińskiej), zaatakowały wsie Górka, Małków i Zabłocie, gdzie na kwaterach przebywali partyzanci AK i BCh. Atak został odparty. Tak rozpoczęła się regularna wojna polsko-ukraińska w powiecie hrubieszowskim. Celem była zagłada tamtejszych Polaków. BASAJ NIE BYŁ AGRESOREM, TYLKO OBROŃCĄ. 14 lutego 1944 roku żołnierze „Rysia”, wspomagani przez AK, stoczyli całodzienny bój z Wehrmachtem pod Zabłociem. W nocy z 16 na 17 lutego 1944 roku rozbili oddział UPA we wsi Prehoryłe, a dziesięć dni później stoczyli pod Małkowem zwycięską walkę z Grupą Bojową SS „Beyersdorf” – złożoną w większości z ochotników ukraińskich do dywizji Waffen-SS „Galizien” – oraz z powiązaną z UPA Ukraińską Samoobroną Narodową. Idąc za ciosem zaatakowali oddział 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS, który wraz z policją ukraińską i żandarmerią niemiecką pacyfikował Kolonię Górną i Łasków. 28 lutego batalion „Rysia” i oddział AK z obwodu hrubieszowskiego rozgromiły ekspedycję niemiecką, która chciała pacyfikować Małków. Następnego dnia partyzanci polscy pod osobistym dowództwem „Rysia” ponownie rozbili placówkę nacjonalistów ukraińskich we wsi Prehoryłe. 5 marca 1944 roku batalion „Rysia” i oddział obwodu hrubieszowskiego AK zostały zaatakowane w rejonie Prehoryłego i Małkowa przez pododdziały ukraińskiej dywizji Waffen-SS i Orstschutzu. Atak odparto. Pod koniec lutego 1944 roku dowództwo UPA podjęło decyzję o przeniesieniu działań antypolskich na zachód od Bugu i Sanu. Na Zamojszczyznę wtargnęło zgrupowanie UPA Myrosława Onyszkewycza „Oresta”, a na ziemię lubaczowską zgrupowanie UPA pod dowództwem Iwana Szpontaka „Żeleźniaka”. Wspierali ich ukraińscy esesmani z 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS (1. ukraińskiej) oraz bojówkarze Ukraińskiej Samoobrony Narodowej. Podkomendni Onyszkewycza wymordowali m.in. polskie wsie Podlodów, Posadów i Tarnoszyn w powiecie tomaszowskim. ROZPOCZĄŁ SIĘ DRUGI WOŁYŃ. Tym razem na Zamojszczyźnie. Strona polska skierowała do walki najlepsze oddziały partyzanckie, w tym batalion Stanisława Basaja. 8 marca 1944 roku policja ukraińska, esesmani z dywizji „Galizien” i bojówki USN napadły na polskich mieszkańców wsi Prehoryłe. Podkomendni Basaja i akowcy odparli napastników. Jednak następnego dnia siły ukraińskie powróciły do Prehoryłego, wymordowały polskich mieszkańców i całkowicie spaliły zniszczoną już poważnie podczas poprzednich walk wieś. To była polska kontrofensywa, która miała na celu likwidację baz UPA, USN, policji ukraińskiej i 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS (1. ukraińskiej) w takich miejscowościach jak Łasków, Miętkie, Sahryń, Terebiń i Turkowice. Spowodowało to niemiecko-ukraińską kontrakcję, która została odparta. Następnie siły polskie przystąpiły do likwidacji baz nacjonalistów ukraińskich w miejscowościach Cichobórz, Kosmów, Kozodawy, Mieniany, Modryń, Modryniec i Masłomęcz. W dniach 18-28 czerwca 1944 roku Niemcy przeprowadzili w Puszczy Solskiej jedną z największych operacji wojskowych przeciw polskiej partyzantce o kryptonimie „Sturmwind II” („Wicher II”). Także w tych walkach, zakończonych wyrwaniem się części sił BCh, AK, AL i partyzantki radzieckiej z okrążenia, nie zabrakło 1. Batalionu BCh. Po wyzwoleniu Zamojszczyzny spod okupacji niemieckiej latem 1944 roku wciąż była ona obiektem ataków UPA. Stanisław Basaj chciał nadal bronić swojej ziemi i jej mieszkańców przed nacjonalistami ukraińskimi. Dlatego wstąpił do Milicji Obywatelskiej. Nie był to wybór rzadki w wypadku żołnierzy podziemia niepodległościowego.Wielu z nich wstąpiło wtedy do MO, KBW i Wojska Polskiego, żeby móc bronić swojej ziemi przed zagrożeniem ukraińskim.
Na zdj Stanisław Basaj. Odznaczony pośmiertnie orderem Wojennym Virtuti Militari był pamiętany jako uwrażliwiony na sprawiedliwość, dobro i piękno, czuły na ludzką niedolę, otwarty ku ludziom, posiadający bystrość obserwacji i zdolność szybkiej decyzji, nie zawodzący w przyjaźni, nieodstępujący w biedzie, człowiek, który potrafił brać na swe barki tę część ciężaru, której nie mogli udźwignąć inni. Takim zapamiętał go Zbigniew Ziembikiewicz. Autor książki o jego batalionie.
. Tekst za Sympatycy SUOZUN /FB/.

wtorek, 1 kwietnia 2025

Witold Pograniczny . Radiowiec jakich mało.

Witold Pograniczny urodził się 10 października 1940 roku w Warszawie. Po raz pierwszy wystąpił na antenie radiowej 7 grudnia 1958 roku w programie Rozgłośni Harcerskiej pt. "30 minut rytmu". Program współtworzył z Markiem Gaszyńskim. W roku 1963 rozpoczął pracę w redakcji muzycznej Programu Trzeciego Polskiego Radia. Prowadził m.in. programy "Piosenki jakich nie było", "Mój magnetofon", "Przebój za przebojem", "Muzyczna poczta UKF", "Nowe, nowsze i najnowsze", "Dobre głosy, dobre piosenki" czy "Niedziela będzie dla nas". Był także współautorem audycji "Magazyn Muzyki Młodzieżowej - Studio Rytm" w Programie Pierwszym oraz "Głosy, instrumenty, nastroje" w Programie Drugim. W latach 1974-78 pisał również felietony muzyczne do tygodnika "Perspektywy". Ostatnio współpracował z Programem Pierwszym Polskiego Radia, gdzie prowadził "Kalendarium Muzyczne".
Na zdj. Witold Pograniczny/z lewej/ z Markiem Gaszyńskim.To była postać absolutnie wyjątkowa, to on nas uczył słuchania muzyki rozrywkowej. Zawsze interesowała go muzyka popularna, rozrywkowa. Można powiedzieć, że dziennikarsko stworzył big-beat, to on pierwszy puszczał piosenki Czesława Niemena. Prowadził pierwsze festiwale w Opolu i Sopocie, a nawet szczeciński Festiwal Młodych Talentów z lat 50 Witold Pograniczny należał do wybitnie wąskiego grona wspaniałych dziennikarzy muzycznych, krzatałtujących gussty mlodzięży lat 60-tych i 70-tych. Wspólnie z Piotrem Kaczkowskim , Markiem Gaszyńskim , Romanem Washko ,Dariuszem Michalskim ,tworzył niepowtarzalne audycje kultowego w owym czasie Programu III Polskiego Radia. Stan wojenny i władza niejakiego Andrzeja Turskiego ,zakończyła żywot tamtej Trójki. Witold Pograniczny zmarł 28 października 2008 r. Miał 68 lat. Pozostawił żonę Małgorzatę oraz syna Macieja. Mimo wieloletniej, ciężkiej choroby, doprowadził do tego, że Maciej z wyróżnieniem ukończył prawo na UW.Publikacja o tym wybitnym radiowcu rozpoczyna cykl poświęcony dziennikarzom muzycznym kształtującym i mój gust muzyczny.

sobota, 29 marca 2025

Bandycki napad Ukraińcow na Pendyki i Pieńki na Wołyniu.

PENDYKI I PIEŃKI - ZBRODNIA UPA 29 marca 1943 r. oddział UPA dokonał rzezi na polskich mieszkańcach wsi Pendyki i kolonii Pieńki Pendyckie, powiat Kostopol na Wołyniu. Z rąk ukraińskich siepaczy śmierć poniosło łącznie 183 osoby. Wieś Pendyki położona w powiecie kostopolskim na Wołyniu była dużą kolonią zamieszkaną niemal wyłącznie przez Polaków, wyjątek stanowiła jedna ukraińska rodzina. W marcu 1943 r., pod wpływem informacji o bandyckich atakach dokonywanych na inne miejscowości, we wsi powstała lokalna samoobrona zaopatrzona w kilka sztuk broni palnej. W nocy samoobrona pełniła wartę, wokół wsi wykopano okopy. Mimo przygotowań polska kolonia została całkowicie zaskoczona przez atak upowców. 29 marca 1943 r., we wczesnych godzinach rannych, napastnicy zaatakowali Pendyki oraz sąsiednią wieś Pieńki. Scenariusz wydarzeń był taki sam jak zazwyczaj, domostwa zostały ostrzelane pociskami zapalającymi, mieszkańców mordowano za pomocą broni białej oraz palnej a dobytek rabowano. Kto był w stanie, ten ratował się ucieczką do pobliskich lasów. Następnego dnia część mieszkańców wróciła do wsi, gdzie odnalazła około 150 ofiar pogromu, tożsamości części z nich nie udało się ustalić. Ocaleni Polacy udali się następnie do miejscowości Cumań, gdzie skontaktowali się z oddziałem Wehrmachtu, od którego otrzymali broń i eskortę na powrót do Pendyk. Po powrocie pogrzebano pomordowanych we wspólnych grobach. Akcja UPA była częścią trwającej już od początku 1943 r. fali mordowania i wypędzania Polaków z ich domów, w wyniku której na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków. Sprawcami Zbrodni Wołyńskiej były Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – frakcja Stepana Bandery, podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia oraz ludność ukraińska uczestnicząca w mordach polskich sąsiadów. OUN-UPA nazywała swoje działania "antypolską akcją". To określenie ukrywało zamiar, jakim było wymordowanie i wypędzenie Polaków. Za przeprowadzenie ludobójczej czystki etnicznej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na polskiej ludności cywilnej bezpośrednią odpowiedzialność ponosi główny dowódca UPA, Roman Szuchewycz. Określenie "Zbrodnia Wołyńska" dotyczy nie tylko masowych mordów dokonanych na terenach Wołynia, czyli byłego województwa wołyńskiego, ale także w województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim (Galicja Wschodnia), a także w województwach lubelskim i poleskim. Miejsce mordu jak i groby pomordowanych zostały przez miejscowych Ukraińców starte z powierzchni i nie ma po nich śladu.Ale jeśli nasi sąsiedzi zza Buga sądzą że w ten sposób zatrą ślady w pamięci krewnych i potomków Ofiar , to są w grubym błędzie. Prawda o zbrodni nigdy nie zaginie !
Ostrówki, Ukraina, 30.08.2015. Pogrzeb 36 osób, których szczątki ekshumowano na terenie wyludnionej polskiej wsi Ostrówki na Ukrainie i złożono na tamtejszym cmentarzu

czwartek, 27 marca 2025

Izabela Świeżawska-Płatkowska. Ostatnia taka hołubianka.

Izabela Świeżawska -Płatkowska Urodziła się 30 maja 1931 w majątku Hołubie w powiecie hrubieszowskim jako starsza z dwóch córek Berty z domu Bohler i Eustachego Swieżawskiego h. Kuszaba (Paprzyca). Jej matka pochodziła ze Szwajcarii, gdzie przed ślubem pracowała w hotelarstwie, ojciec zarządzał majątkiem, był też tłumaczem, literatem, kompozytorem i działaczem społecznym. Izabela Płatkowska uczyła się w domu pod opieką prywatnej nauczycielki i guwernantki. We wrześniu 1939 do majątku napłynęli ziemianie uciekający przed Niemcami. Po inwazji radzieckiej 17 września mieszkańcy dworu uciekli za San; wrócili po ustaleniu granicy niemiecko-radzieckiej na Bugu. W 1943 roku rodzina uciekła przed ukraińskimi nacjonalistami do Szczawnicy, a stamtąd do niemieckiego Aach-Linz. Oboje rodzice byli zaangażowani w działalność konspiracyjną.
Po zakończeniu wojny, w maju 1945, matka przeniosła się z córkami do rodziny w szwajcarskim Sankt Gallen. W Szwajcarii Izabela Płatkowska ukończyła prywatną szkołę handlową z internatem, prowadzoną przez zakonnice. Po zdaniu matury prawie rok spędziła w Anglii, pracując jako au pair i sprzątaczka, następnie przez kilka lat pracowała w Szwajcarii jako sprzątaczka i salowa, potem w biurze handlowym. W 1959 roku przyjechała na stałe do Polski i zamieszkała w Warszawie. Dzięki biegłej znajomości czterech języków obcych (niemieckiego, francuskiego, angielskiego i włoskiego) została zatrudniona jako tłumaczka w przedsiębiorstwie Animex. Potem z ramienia Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich zajmowała się tłumaczeniami kabinowymi i konsekutywnymi, również podczas takich historycznych wydarzeń, jak I Zjazd „Solidarności” w Gdańsku. W czasie stanu wojennego była zaangażowana w organizację transportów darów z Zachodu.
W 1963 roku wyszła za Bohdana Płatkowskiego. Małżeństwo nie miało własnych dzieci; w 1966 roku zostali rodziną zastępczą dla Anny Bogusz. W 1977 roku Izabela Płatkowska owdowiała. Jej działalność zawodowa w kolejnych latach związana była z prowadzeniem tłumaczeń m.in. w ramach negocjacji przed akcesją Polski do Unii Europejskiej. Izabela Płatkowska angażowała się również społecznie, m.in. w projekty wizyt studyjnych w Niemczech dla mieszkanek Hołubia oraz w działania na rzecz społeczności lokalnej na warszawskiej Sadybie. Od wielu lat pisze i publikuje swoją poezję. W 2017 roku otrzymała tytuł „Sadybianki roku”. Przez lata Izabela Płatkowska bardzo tęskniła za rodzinnym Hołubiem. Za cerkwią, za ludźmi, którzy ostrzegli Swieżawskich przed UPA. Tęskniła za domem, za lasem, po którym wieczorami z ojcem jeździła linijką. Tęsknotę przelała na papier, w formie poezji. Gdy nadeszła wolna Polska po 1989 roku, przyjechała znów do rodzinnego obecnie Gołębia. Świadczyła o minionych czasach, ale tam, gdzie mogła, również pomagała. I cieszyła się, że dom – choć już w innych rękach – stoi i nadal wiszą w nim poroża zwierzyny płowej, tak jak wisiały tam przed wojną.

czwartek, 13 lutego 2025

List do Koryntian . Hymn o miłości.

Hymn o miłości 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. 4 Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; 5 nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; 6 nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. 7 Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. 8 Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. 9 Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. 10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. 11 Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. 12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany . 13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

sobota, 1 lutego 2025

O tym jak chłopskie wojsko postawiło się okupantowi..

1 lutego 1943 r. kilka oddziałów Batalionów Chłopskich wspartych plutonem Armii Krajowej stoczyło spektakularną potyczkę z Niemcami pod Zaborecznem. Było to jedno ze znaczniejszych zwycięstw polskich partyzantów. Chłopskie wojsko postawiło twarty opór niemieckim okupantom i ukraińskim kolonistom.Bitwa była odpowiedzią na akcję wysiedleńczą, prowadzoną już od listopada 1941 roku na Zamojszczyźnie w ramach operacji General Plan Ost. Zakładał on stworzenie niemieckiego pasa osiedleńczego wzdłuż linii demarkacyjnej III Rzeszy z ZSRS. Na początku wytypowano tylko kilka wsi, których mieszkańcy byli relokowani na inne tereny, a na ich miejsce sprowadzano volksdeutschów.Pod koniec następnego roku wysiedlenia przybrały dobrze znaną formę. Niecałe pół godziny na zabranie rzeczy, stłoczenie w obozach przejściowych, rozbijanie rodzin, grabież majątku. Opornych wywożono na roboty przymusowe, do obozów koncentracyjnych lub mordowano. Zaalarmowane polskie podziemie dość sprawnie rozpoczęło akcje przeciwdziałające oraz odwetowe.
Nie byłyby one skuteczne, gdyby nie bohaterstwo niektórych pracowników urzędów. W ten sposób kierownictwo ruchu oporu w grudniu 1942 r. weszło w posiadanie mapy miejscowości przewidzianych do pacyfikacji przez gestapo i żandarmerię niemiecką. Z kolei pod koniec stycznia następnego roku naczelnik poczty w Tomaszowie Lubelskim przechwycił wiadomość o planowanej akcji w gminie Krynice.
Na zdj . kpt. Franciszek Bartłomowicz ps.. Grzmot''. 31 stycznia 1943 r. w okolicy Zaboreczna pojawili się partyzanci. Wzmocniono warty na drogach i oczekiwano w pobliskim lesie na to, co miało się wydarzyć o godzinie 8.00 następnego dnia. Pogoda zdawała się sprzyjać Polakom, bowiem na polach zalegało mnóstwo śniegu, który – jak się później okazało – skutecznie ograniczał swobodę niemieckich działań. lutego pododdziały I Zmechanizowanego Batalionu Żandarmerii, wspomagane przez kolonistów, w sile około 600 ludzi pojawiły się w rejonie wsi Antoniówka. Czekały na nich kompanie BCh: „Sielskiego” (Władysława Maślanki), „Głowackiego” (Jana Głogowskiego), „Burskiego” (Stanisława Burdy), „Szczerbińskiego” (Piotra Mielnika), „Turzyńca” (Władysława Chmielowca) oraz pluton AK „Lisa” (Bronisława Piaseckiego) w liczbie 250-400 osób (w zależności od źródła). Bitwa rozpoczęła się od ostrzelania oddziału rozpoznawczego wroga. Spłoszone konie w niemieckich saniach wpadły w panikę, brnąc dokładnie w teren opanowany przez Polaków, dzięki czemu partyzanci zdobyli sporo bezcennej broni. Kompletnie zaskoczone oddziały mjr. Ernsta Schweigera zostały zmuszone do odwrotu, by po paru godzinach powrócić z posiłkami
Bilans starcia pod Zaborecznem okazał się dla Niemców druzgocący. Stracili ponad 100 ludzi, podczas gdy strona polska tylko pięciu. W raporcie mjr Schweiger z uznaniem wyrażał się o sposobie dowodzenia i organizacji polskich żołnierzy. Użył również słowa „powstanie”, by dokładniej określić rozmiary bitwy. Termin ten podchwycili później historycy, by opisać całość walk polskiego podziemia z hitlerowcami na terenieNajważniejszym skutkiem bitwy pod Zaborecznem było wstrzymanie na prawie pół roku akcji wysiedleńczej. I mimo że w czerwcu 1943 r. pacyfikacje polskiej ludności powróciły, sytuacja geopolityczna zmieniła się na tyle, że dwa miesiące później rozkazem Heinricha Himmlera „Aktion Zamość” dobiegła końca”. Ostatecznie zamiast 700 planowanych miejscowości Niemcy zdołali wysiedlić niecałe 300. I chociaż liczba ofiar całej akcji przekroczyła 100 tysięcy, działania polskiego podziemia mocno ją ograniczyły. Dlatego z dzisiejszej perspektywy powstanie zamojskie uznaje się za wygrane lub przynajmniej nieprzegrane. Zaledwie jedno z trzech w całej historii Rzeczypospolitej. Kpt. Franciszek Bartłomowicz, bohaterski dowódca spod Zaboreczna, kontynuował walkę z okupantem, jednak konflikt z kierownictwem Armii Krajowej sprawił, że utracił możliwość dowodzenia obwodem BCh. We wrześniu 1944 roku zdecydował się objąć funkcję komendanta powiatowego MO w Tomaszowie Lubelskim, ale dość szybko jego współpraca z nową władzą się zakończyła, o czym świadczą przechowywane w zasobie Archiwum IPN jego akta personalne. Po wojnie doświadczał szykan, m.in. okresami nie miał pracy, bowiem nie pozwalano mu powrócić do nauczania w szkole, za czym tęsknił. Do śmierci w 1964 roku niezmiennie udzielał się w ruchu ludowym.Lubelszczyzny.

piątek, 10 stycznia 2025

ĆMA .

Oto jeden z moich ulubionych polskich filmów, powiedzmy z pierwszej "piątki". Mroczny, mocny, zmuszający do refleksji nad światem, swoim postępowaniem, relacjami z ludźmi z naszego otoczenia. Klasyczne Kino Moralnego Niepokoju. Pozornie lekka praca w rozgłośni radiowej przy magnetofonach, gramofonach, "muzyczce", przy wsparciu technika dźwięku, doprowadza głównego bohatera do postradania zmysłów. Zatraca się w problemach życiowych swoich słuchaczy, zaniedbując rodzinę i siebie.
Tomasz Zygadło stworzył dzieło genialne , ponadczasowe , ale jednocześnie trudne w odbiorze . Roman Wilhelmi wykreował bohatera poplątanego, nie pozbieranego ,nie potrafiacego poradzić sobie z rzeczywistością -a może nie. Film w konwencji czarno -białej jest tym bardziej przejmujący
Czytajacy te słowa zapewne zdziwi się , czemu akurat ten film , ano temu że za każdym razem oglądając obraz Tomasza Zygadły ,ma sie inne myśli.Inaczej się ten film odbiera.
Romanowi Wilhelmiemu genialnie partnerowały Iwona Bielska i Anna Seniuk ,a przepiękną ścieżkę dźwiękową stworzył Jan Kanty Pawluśkiewicz.
Na koniec drobne wyjaśnienie : Ćma jest ze mną od 1980 r. Po raz pierwszy obejrzałem/nie sam/ ten film w kinie w Tomaszowie Lub. Może stąd też i ten sentyment...

Za co nas zabijacie ...

Wola Ostrowiecka, Gmina Huszcza, Powiat Luboml ⬇️ "Popędzili nas w stronę kościoła. Kiedy doszliśmy, wypędzili z kościoła przeważnie ko...